Państwo wybaczą, ale w Łodzi odkryto właśnie nową dyscyplinę sportu: kupowanie piłkarzy bez kupowania drużyny. Widzew przegrał w sobotę w Katowicach z GKS-em 2:3 i w niedzielę jeden temat wybił się na polskim sportowym X ponad resztę. Nie Lech na czele tabeli, nie remis Legii z Górnikiem, tylko pytanie, jak klub z takimi pieniędzmi może mieć jedno zwycięstwo w trzynastu kolejkach.
Bo tak to wygląda. Widzew wygrał w tym sezonie Ekstraklasy jeden mecz, najmniej w całej lidze. Ostatni raz 9 sierpnia. Mateusz Stolarski pracuje w Łodzi od 11 września i w sześciu meczach zebrał cztery punkty: cztery remisy, dwie porażki, zero zwycięstw.
Co pisze X
Ton nadał Mateusz Borek, który nie bawił się w dyplomację. „Żałosny” i „kilka razy za drogi” to słowa, które poszły w świat i zebrały ponad dziewięćset polubień:
https://x.com/BorekMati/status/2116641139776233949
Trener odpowiedział na konferencji szczerością, jakiej w tym klubie dawno nie słyszano. Przyznał, że Widzew przez półtora roku był średniakiem, a największym sukcesem przy dużych pieniądzach było utrzymanie. I dorzucił, że drużyna nie jest tak słaba jak te wyniki:
https://x.com/bugajski_karol/status/2116655613774098642
A Karol Tyniec poszedł dalej niż sam trener i policzył całą karuzelę: pięciu szkoleniowców od zwolnienia Daniela Myśliwca w lutym 2025 roku, ponad trzydziestu nowych piłkarzy od lata 2025 i, jak pisze, ponad sto milionów złotych na transfery:
https://x.com/karoltyniec369/status/2116942976316256534
Nasz komentarz
Wiecie doskonale, jak to zwykle wygląda. Wyniki się sypią, więc zwalnia się trenera, a potem przychodzi następny i wszyscy udają, że tym razem będzie inaczej. Tyle że Stolarski powiedział po meczu na głos coś, czego żaden trener na dorobku mówić nie powinien, jeśli chce dotrwać do świąt: że nie wymieni teraz zawodników, bo nie ma okienka, więc musi pracować z tymi, którzy są. Przetłumaczmy to z konferencyjnego na polski. Kadrę ma taką, jaką mu zbudowali, a odpowiadać za nią będzie sam.
Łatwo teraz kopać Stolarskiego, bo sześć meczów bez wygranej broni się słabo. Trudniej zapytać, dlaczego w Widzewie trenerzy wytrzymują średnio po kilka miesięcy. Pieniądze w piłce kupują piłkarzy. Drużynę buduje się czasem, a czasu w Łodzi nikt nikomu nie daje. Na trybunach i tak będzie pełno, bo kibic Widzewa przychodzi na klub, nie na tabelę. I to jest w tej historii najsmutniejsze: oni dalej płacą za bilety, a ten zespół wciąż nie potrafi wygrać.
A Wy jak uważacie: Widzew powinien dać Stolarskiemu dotrwać do zimowego okna, czy szósty trener od lutego 2025 roku to jedyne wyjście? Piszcie w komentarzach.


