Piłka tylko na X (02.11, wieczór): ostatni bije trzeciego, obrońca broni

Raków ograł Pogoń 3:1, a obrońca skończył w bramce. Śląsk znów przegrał, Kołtoń pyta o Porębę, a kibic Wisły pisze ściągę przed derbami. Autorski przegląd polskiego piłkarskiego X.

Uczciwie: w poniedziałek o tej porze człowiek powinien już spać, a nie czytać, co trzecia drużyna ligi wyprawiała w Częstochowie. Ale wiecie doskonale, że Ekstraklasa nie pyta o godzinę. Zamknęła kolejkę meczem, w którym ostatni pobił trzeciego, a obrońca skończył w bramce. Do tego Śląsk znów przegrał i znów kłócimy się, czy winny jest trener, czy kadra. Poniżej autorski wybór spośród sprawdzonych postów z ostatnich godzin, nie ranking całego polskiego X.

Temat dnia: Częstochowa

Ostatni bije trzeciego, i to nie przez przypadek

Kamil Głębocki (@kamilglebocki)

Głębocki podaje liczby Rakowa: 2,64 xG i 19 strzałów, a do tego wynik 3:1 przy zmarnowanym rzucie karnym. To są liczby jednej drużyny, nie opis całego meczu, ale mówią wystarczająco dużo. Najłatwiej byłoby to zwalić na końcówkę i czerwone kartki Pogoni. Tylko że gol na 2:1 Racovițan strzelił w 73. minucie, kiedy na boisku wciąż było jedenastu na jedenastu. Mecz był odwrócony, zanim zrobiło się z niego kino. Raków przed kolejką był ostatni, Pogoń trzecia i bez porażki od dziesięciu ligowych spotkań. Tabela wiedziała swoje, boisko swoje. Głębocki zostawia sobie furtkę: „przynajmniej na razie”. I dobrze, bo jedna dobra noc pod Jasną Górą to jeszcze nie cud.

Obrońca w bramce, czyli Pogoń dopisała sobie problemy

double champ (@mloodyg)

Mniejsze konto, a kwintesencja wieczoru w jednym zdaniu. Pogoń kończyła w dziewiątkę, po czerwonych kartkach dla Lukasa Willena i Valentina Cojocaru. Zmian już nie było, więc do bramki poszedł środkowy obrońca Dimitrios Keramitsis. Puścił gola na 3:1 w doliczonym czasie i chyba nikt w Szczecinie nie będzie miał do niego pretensji. Śmiać się z obrońcy w rękawicach jest łatwo. Trudniej odpowiedzieć, dlaczego drużyna z serią dziesięciu meczów bez porażki w drugiej połowie straciła wynik, nerwy i dwóch ludzi na następny mecz. Czerwona kartka to co najmniej jedno spotkanie pauzy. Rachunek za ten wieczór Pogoń zapłaci więc także w kolejnej kolejce.

Krótkie podania

Carver znowu wygrywa, Śląsk znowu liczy dni

Bartosz Wieczorek (@Bart_Wieczorek)

Wieczorek zestawia dwie daty. W grudniu 2024 roku John Carver wygrał pierwszy mecz z Lechią właśnie ze Śląskiem, a Michał Hetel kilkanaście dni później stracił pracę. Teraz Carver wygrał pierwszy mecz jako trener Radomiaka, znowu ze Śląskiem, a pytanie dotyczy Ante Šimundži. Zgrabne, tylko że historia się nie powtarza sama z siebie. Śląsk przegrał 1:3 z drużyną, która przed tym meczem nie wygrała siedmiu spotkań z rzędu. Jeśli dla każdego trenera debiutującego w lidze mecz ze Śląskiem jest najlepszym prezentem, to nie jest już kwestia jednego Słoweńca na ławce.

„Solidny, pierwszoligowy zespół”? Sprawdzam

Wrocławski (@Wroclawski71)

To odpowiedź na wpis Piotra Konrada Janasa, który bronił trenera: Šimundža z tymi ludźmi spadł i awansował, a bez poważnych wzmocnień Śląsk to „solidny, pierwszoligowy zespół”. Wrocławski odpowiada wyliczanką nazwisk z krajem i poziomem ligowym, przy większości stoi „Ekstraklasa”. Obaj mają po kawałku racji i to jest dla Śląska najgorsza wiadomość. Jeśli kadra jest pierwszoligowa, to ktoś ją taką zbudował. Jeśli nie jest, to trener ma z nią problem. W obu wersjach najwygodniej jest zmienić trenera, bo kadry w listopadzie zmienić się nie da.

Poręba, czyli piłkarz, którego się nie zauważa

Roman Kołtoń (@KoltonRoman)

Kołtoń przypomina o Łukaszu Porębie: osiem meczów Bundesligi w Elversbergu, każdy po 90 minut, i cytat z „Kickera”, że można zapomnieć, że on gra, a jednak jest równie ważny jak zwykle. W Polsce to brzmi jak zarzut. U defensywnego pomocnika to komplement. Wczoraj Flashscore pisał, że Ellis Simms ma nie dostać powołania z powodu braku regularnej gry. Dobrze, przyjmijmy to kryterium. Poręba ma komplet minut w lidze, w której według selekcjonera mamy „nie za dużo” piłkarzy. Jeśli w piątek go nie będzie na liście, to zasadę „regularnej gry” trzeba będzie dopisać tylko niektórym. Wtedy już nie będzie zasadą.

Derby Krakowa: Klich i Arsenal

Wojtuś Duś (@wislazkrakowa)

Kibic Wisły napisał ściągę przed piątkowymi derbami tak długą, że przy niej moje wydanie to haiku. Są w niej konkrety: Cracovia nie wygrała na wyjeździe od 273 dni, a w 90 minutach nie wygrała od 16 sierpnia. Jest też uczciwe zastrzeżenie, że na papierze Pasy są wyceniane o blisko 7 milionów euro wyżej niż Wisła. Mój ulubiony szczegół to Mateusz Klich: siedem meczów z Arsenalem i ani jednego zwycięstwa, trzy z Wisłą i jedno wygrane. Jeśli zagra, będzie to jego setny mecz w Cracovii. Piłkarz z 82 meczami w Premier League przyjeżdża na Reymonta jako rzadki weteran tej rywalizacji. To mówi sporo o tym, jak szybko kręcą się dziś kadry w polskich klubach.

Gwizdek na koniec

Poniedziałek miał tylko domknąć kolejkę, a domknął ją z hukiem: ostatni wygrał z trzecim, obrońca stanął w bramce, a we Wrocławiu znowu liczą, ile wytrzyma trener. Do tego kadra, którą znamy z przecieków i kibicowskich ściąg.

W piątek dostaniemy powołania i derby Krakowa tego samego dnia. Jedno i drugie można będzie skomentować, zanim ktoś zdąży wyjść ze stadionu.