Ante Šimundža wytrzymał we Wrocławiu 678 dni, a dyrektor sportowy, który go ściągał, wyleciał dobę po nim. Wiecie doskonale, że w tej lidze najszybciej działa nie sztab analityków, tylko telefon z gabinetu. Wtorek dołożył do tego rachunek z Łodzi na ponad 92 miliony złotych i Szczecin, gdzie wszyscy komentują ofertę, której nikt nie złożył. Poniżej autorski wybór sprawdzonych postów z ostatnich godzin, nie ranking całego polskiego X.
Temat dnia: Wrocław, dwie doby, dwa zwolnienia
Najpierw trener, potem człowiek, który go ściągał
Marcin Torz (@MarcinTorz)
Rafał Grodzicki również zwolniony ze Śląska Wrocław – to decyzja prezesa Jezierskiego. Jak słyszę z UM, Grodzicki upierał się na kilku piłkarzy, którzy bardzo zawiedli i to przeważyło.
— Marcin Torz (@MarcinTorz) 3 listopada 2026
Na razie Śląsk nie będzie miał dyrektora sportowego – jego obowiązki przejmuje Jezierski plus…
Torz relacjonuje decyzję prezesa Remigiusza Jezierskiego: Rafał Grodzicki odchodzi dobę po Šimundży, a obowiązki dyrektora sportowego przejmuje sam prezes. Zwróćcie uwagę na rzecz, której w jednym wpisie nie widać: każdy ma swój powód. Według Torza Grodzicki upierał się przy kilku piłkarzach, którzy bardzo zawiedli. „Gazeta Wrocławska” pisze, że do końca optował za pozostawieniem Słoweńca. KanałSportowy.pl donosił z kolei, że nie zgadzał się na Toniego Golema jako trenera. Nie rozstrzygam, która wersja jest prawdziwa, bo żadna nie pochodzi z oświadczenia klubu, a ono zawiera tylko podziękowania. Liczby są za to twarde: 9 punktów po 13 kolejkach, 16. miejsce, w ostatnich ośmiu meczach jedna wygrana i siedem porażek, w tym odpadnięcie z Pucharu Polski z pierwszoligową Odrą Opole. Torz dodaje, że radzie nadzorczej zostaną przedstawione dwa warianty trenera, oszczędnościowy z Golemem i kosztowny. Prezes, który bierze na siebie także budowę drużyny, ma od teraz jedną niewygodną cechę: nie ma już nikogo, kogo można obarczyć winą za następne trzy porażki.
Autokar jako temat zastępczy
Wojciech Koerber (@wojtekkoerber)
Tragedia! Zwolniony o 5 godzin za szybko Simundza musiał wracać autokarem do Wrocławia z ekipą Śląska. To ponoć brak klasy. O czym Wy piszecie? Może powinien jeszcze wytoczyć klubowi sprawę o znieważenie? Nie demonizujmy zawodu sportowca i trenera. Są jak każdy inny.
— Wojciech Koerber (@wojtekkoerber) 3 listopada 2026
Koerber ucina oburzenie na to, że zwolniony Šimundža wracał do Wrocławia razem z drużyną. W doniesieniach medialnych wyglądało to tak: piłkarzom przekazano po meczu w Radomiu, że nie mają już trenera, a on wsiadł z nimi do autokaru. W tym sporze autor ma rację w jednym: trenerzy nie są świętymi krowami, a wsiadanie do autokaru nie jest powodem do świętego oburzenia. Pretensje o „brak klasy” trafiają zresztą w sposób przekazania decyzji, nie w trasę powrotną. Tyle że to jest temat zastępczy, bo wygodniej kłócić się o autokar niż o to, dlaczego drużyna wygrała raz w ośmiu meczach. A skoro już mowa o człowieku: bilans 27 zwycięstw, 19 remisów i 22 porażek w 68 meczach oraz powrót do Ekstraklasy to też dorobek, którego nie powinno się sprowadzać do jednej podróży.
Krótkie podania
92 miliony i jedna wygrana w trzynastu meczach
Roman Kołtoń (@KoltonRoman)
W Widzewie @RobertDobrzycki – mówiąc językiem księgowych – „wszystko świeci się na czerwono”. Według raportu @GrantThorntonPL i @_Ekstraklasa_ , wynik netto za ostatni sezon to minus 92,23 miliona złotych!
— Roman Kołtoń (@KoltonRoman) 3 listopada 2026
Mindaugas Nikolicius wydał latem 2025 rekordowe – jak na @RTS_Widzew_Lodz… pic.twitter.com/eYijBF3AGN
Kołtoń sięga po raport Grant Thornton i Ekstraklasy SA: wynik netto Widzewa za sezon 2025/26 to minus 92,23 miliona złotych. Kontekst z samego raportu, jaki podały media: przychody 67,31 mln zł, koszty operacyjne 148,1 mln, wynagrodzenia razem z amortyzacją zawodników 101,1 mln, czyli 150 procent przychodów przy zalecanym limicie UEFA na poziomie 70 procent. Właściciel dołożył do tego 143,6 mln zł z podwyższenia kapitału. Zaznaczam, że to rachunek za poprzedni sezon, nie za obecny. Ale obecny zaczął się równie kosztownie. Widzew ma jedną wygraną w trzynastu ligowych meczach, jest czternasty, a w sobotę przegrał w Katowicach 2:3, choć po 65. minucie przegrywał 0:3. Mateusz Stolarski po sześciu meczach na ławce nie ma jeszcze zwycięstwa. Widzew jest siódmy pod względem przychodów w lidze, a czternasty w tabeli. Tego rachunku nie wystawiła tabela, tylko arkusz kalkulacyjny.
Pogoń i oferta, której nie było
Meczyki.pl (@Meczykipl)
🗣️ @hubertbugaj o sytuacji w Pogoni Szczecin: Jak zbierzesz wszystko do kupy, czyli to, że trener po meczu wskazuje, że na danych pozycjach zagrali zawodnicy bez doświadczenia, że wiedzieliśmy, iż taki mecz nadejdzie, to tak, jakby sugerował, że ta kadra nie jest kompletna i nie… pic.twitter.com/VKkFfYm1Ss
— Meczyki.pl (@Meczykipl) 3 listopada 2026
Meczyki cytują Huberta Bugaja, który czyta wypowiedzi Óscara Garcíi po porażce z Rakowem jako sygnał, że między trenerem a właścicielem nie wszystko gra, i dopuszcza, że Hiszpan chętnie skorzystałby z oferty Dinama Zagrzeb. To interpretacja, i to taka, której fakty z ostatnich godzin nie wspierają. Według ustaleń Daniela Trzepacza do Pogoni nie wpłynęła ani oferta, ani zapytanie w sprawie trenera, co potwierdził Alex Haditaghi. Informacja o propozycji na trzy miliony euro wzięła się z błędnego odczytania wiadomości właściciela, co publicznie przyznał Mateusz Borek. García ma kontrakt do 2029 roku, bez klauzuli odstępnego. Zapytany o spekulacje, odpowiedział krótko, że w przeszłości mieli znacznie większe problemy. Bugaj ma rację w jednym: trener, który po meczu tłumaczy się brakiem doświadczenia na kilku pozycjach, mówi coś o szerokości kadry. Tyle że to sygnał dla gabinetu, nie list gończy do Zagrzebia. A drużyna, która przed Rakowem wygrała pięć meczów z rzędu, ma prawo przegrać bez dramatu w tle.
Trener-strażak z 84 punktami
Football Info (@football_inf0)
Zespoły z największą liczbą zdobytych punktów w Ekstraklasie odkąd Leszek Ojrzyński został trenerem Zagłębia Lubin:
— Football Info (@football_inf0) 3 listopada 2026
1. Lech Poznań – 111 pkt
2. Górnik Zabrze – 94 pkt
3. Legia Warszawa – 87 pkt
4. Jagiellonia Białystok – 87 pkt
5. Pogoń Szczecin – 87 pkt
6. GKS Katowice – 87 pkt… pic.twitter.com/EBuLfG4uUS
Post zestawia punkty zdobyte w Ekstraklasie od przyjścia Leszka Ojrzyńskiego do Zagłębia Lubin: Lech 111, Górnik 94, Legia, Jagiellonia, Pogoń i GKS po 87, Zagłębie 84. Siódme miejsce, trzy punkty za szóstką, która ma przecież dużo więcej do powiedzenia w budżetach. Z raportu Grant Thornton wynika, że Lech, Górnik, Legia, Jagiellonia i Pogoń należą do sześciu klubów z największymi przychodami w lidze. Widzew jest siódmy, więc Zagłębie jest za nim. Okresy nie pokrywają się idealnie, bo raport obejmuje sezon 2025/26, ale kierunek jest czytelny. Dziś Zagłębie ma 22 punkty i piąte miejsce po 13 kolejkach. W poniedziałek wygrało 1:0 z Koroną, która miała 75 procent posiadania piłki, a jedyny gol padł po samobójczym trafieniu w 4. minucie. Jeden mecz niczego nie dowodzi, ale bardzo dobrze ilustruje, że posiadanie piłki to nie to samo co plan.
Kapitan Górnika: 1875 minut i pauza za kartki
Dawid Kuca (@DawidKuca)
👤 Erik Janza w tym sezonie:
— Dawid Kuca (@DawidKuca) 3 listopada 2026
Górnik Zabrze – 18 meczów
Reprezentacja – 4 mecze
🔥Łącznie – 1875 minut
W sobotę czeka nas mecz z Wieczystą Kraków. Kapitan Górnika Zabrze ma niesamowite zdrowie ❤️ https://t.co/cZrEIuQSME
Mniejsze konto, ale arytmetyka porządna. Kuca podaje, że Erik Janža rozegrał w tym sezonie 18 meczów w Górniku i 4 w reprezentacji Słowenii, razem 1875 minut. To średnio około 85 minut na mecz. Autor zachwyca się zdrowiem kapitana i trudno się nie zgodzić, że obrońca, który prawie nie schodzi z boiska, to skarb. Tyle że kalendarz i kartki wyrównują rachunki: Janža został powołany do kadry Słowenii na mecze Ligi Narodów ze Szwajcarią 13 listopada i z Macedonią Północną 16 listopada, ale jak informuje klub, w pierwszym z nich nie zagra z powodu pauzy za żółte kartki. W sobotę Górnik gra z Wieczystą Kraków, ostatnią drużyną tabeli, więc kapitan zapewne jeszcze zdąży dołożyć kolejne dziewięćdziesiąt minut.
Gwizdek na koniec
Wrocław w dwie doby stracił trenera i człowieka od budowy drużyny, Łódź liczy miliony, Lubin punkty, a Szczecin tłumaczy się z oferty, której nie było. W sobotę Śląsk gra z Piastem Gliwice, a ktoś będzie musiał usiąść na ławce.
Potem przerwa reprezentacyjna, czyli czas na to, żeby prezes przemyślał drugi ruch. Wiecie doskonale, że w tej lidze to się zdarza rzadziej niż trzecia zmiana w przerwie.


